|
|
KRÓTKO O EDYCIE GEPPERT:
Punktowy reflektor wyławia z ciemności pierwsze takty. Litery monogramu EG splatają się łagodnym blaskiem. Czerń nabiera barw.
Tak zaczyna się koncert.
. . .
Kiedy zaczęło się śpiewanie?
To zawodowe - właściwie we Wrocławiu, na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej w marcu 1984 roku. Wtedy to o tym, że Edyta Geppert śpiewa - i to jak śpiewa! - dowiedział się ktoś jeszcze poza jej rodziną i znajomymi.1
Zdobyła wówczas I nagrodę.
SUKCESY
Po pierwszym sukcesie przyszły następne. Jeszcze tego samego roku za wykonanie utworu "Jaka róża, taki cierń", Edyta Geppert dostała Gand Prix Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Potem były: La
Valetta, Bratysława, OSET w Rzeszowie, znowu Opole, Scheveningen i Opole, chyba po raz ostatni, bo artystka zarzeka się, że więcej tam nie pojedzie.
Nagrody, uznanie, błysk fleszy, zachwyt publiczności... "Artysta, aby osiągnąć sukces, musi ciężko pracować. W efekcie osiąga go, jeśli sprawia wrażenie, że wszystko przychodzi mu bez wysiłku. Może dlatego prawdziwi artyści rzadko traktowani są z szacunkiem, na jaki zasługują."2
Czym jest dla Edyty Geppert sukces? Jak powiedziała dziennikarzowi Gazety Wyborczej, to "samodzielność i niezależność. Możliwość uprawiania zawodu bez oglądania się na modę i towarzystwa wzajemnej adoracji."3
A w pierwszym wywiadzie dla Polityki (1984): "Pragnę śpiewać to, co lubię i tak jak lubię. Jeżeli publiczność zaakceptuje te moje upodobania, będę mogła mówić o prawdziwym sukcesie".
Nie lubi jednak słowa "kariera" - "Karierę dzisiaj może zrobić każdy, to kwestia reklamy, obecności w mediach, pieniędzy. Myślę, że lepiej stwierdzić: mam swoją publiczność."4
CUDOWNY ŚWIAT PIOSENKI
Śpiew i muzyka w życiu Edyty Geppert obecne były "od zawsze". Dzieciństwu w Nowej Rudzie towarzyszyły piosenki śpiewane przez Mamę. Potem był
Zespół Pieśni i Tańca
"Nowa Ruda".
A w końcu - Wydział Piosenki Szkoły Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Tam poznała Piotra
Loretza, który najpierw był jej profesorem, a później opiekunem artystycznym, menedżerem i - mężem.
"Piotr to taki mój czarodziej Merlin" mówi o nim Edyta Geppert - "Wprowadził mnie w cudowny świat, gdzie żyje się sztuką i dla sztuki."5
Piosenek Edyty Geppert słucha się tak, jak intymnych zwierzeń.
"W tym, o czym śpiewam, jest wiele mojego życia -wyznaje -ale nie tylko. Są reminiscencje, efekt patrzenia na życie innych. Jest też forma w miejsce ekshibicjonizmu. Na scenie się nie wzruszam, pragnę, aby to widza coś chwytało za gardło."6
A mimo to artystka jest "zaniepokojona tym, jak dużo mówi o sobie śpiewając". 7
Kształtując swój repertuar Edyta Geppert kieruje się "wyłącznie własnym gustem. Tekst (...) musi (...) zrobić na mnie wrażenie, wywołać dreszcz emocji lub mnie rozbawić. Te emocje, tę radość będę się później starała przekazać słuchaczom."8
TREMA I CZERŃ
Na scenie Edycie Geppert towarzyszą nieodmiennie: Henryk Alber i Tomasz Bajerski oraz, oczywiście, Piotr Loretz. Zespół uzupełniają jeszcze Jerzy Szarecki i, od niedawna, Bartek
Serafinowicz.
Wobec słuchaczy artystka jest jednak właściwie sama.
"Trema towarzyszy mi zawsze i od zawsze- przyznaje. - Kiedyś była paraliżująca, dziś na szczęście już tylko mobilizuje. Jest wyrazem respektu przed publicznością."9
Czy czerń, przez wielu artystów uznawana za najlepszy kolor sceniczny, jest schronieniem przed tremą? "W czerni czuję się dobrze i bezpiecznie" mówi Edyta Geppert.10
I na estradę konsekwentnie wychodzi zawsze w czarnym stroju.
No, prawie zawsze. Zrobiła bowiem wyjątek, żeby wystąpić w Opolu na koncercie "Zielono mi" poświęconym pamięci Agnieszki Osieckiej. Bo miało być "normalnie" bez żałoby, bez czerni. Drugim odstępstwem od reguły jest pani Darling z musicalu "Piotruś Pan", która nosi jasną suknię.
KILKA WRAŻLIWYCH OSÓB
"Śpiewanie piosenek to mój sposób na kontaktowanie się z innymi ludźmi mówi Edyta Geppert. "- Tylko w ten sposób potrafię głośno i publicznie powiedzieć, co mnie boli, co wzrusza, co bawi."11
Każdy jej występ jest doskonale wyreżyserowanym, misternym spektaklem. Żadna piosenka nie jest w nim przypadkowa, żadnej artystka nie śpiewa ot, tak sobie.
Gdziekolwiek występuje, daje z siebie wszystko. Zupełnie jakby śpiewała ostatni raz w życiu, jakby akurat ta scena i ta widownia były jedyne, najważniejsze.
Bo przecież "na każdym koncercie znajdzie się kilka wrażliwych osób..."
. . .
Krąg reflektora coraz skąpiej obejmuje scenę, dźwięki przykrywa fala ciszy. Chwila ciemności... Łódź nazbyt szybko przybija do brzegu: uderzenie zgiełku i światła kruszy ciszę, obnażając niepewność i płosząc wzruszenie.
Pora wracać.
/ert
Najważniejsze wydarzenia w karierze Edyty Geppert
Źródła:
1 Gazeta Dolnośląska, 12.03.1999, Jubileusz razy dwa - rozmowa z Edytą Geppert; rozmawiała Agnieszka Czajkowska
2 ...i tak 15 lat przeleciało - folder wydany z okazji 15- lecia działalności artystycznej
3 Gazeta na Mazowszu, 02.04.1999
4 Gazeta Stołeczna, 05.03.1999, Rozmowa z Edytą Geppert; rozmawiał Piotr Iwicki
5 Gazeta na Mazowszu, 02.04.1999, Moim żywiołem jest scena
6 Gazeta Stołeczna, 05.03.1999, Rozmowa z Edytą Geppert; rozmawiał Piotr Iwicki
7 ...i tak 15 lat przeleciało
8 Gazeta na Mazowszu, 02.04.1999, Moim żywiołem jest scena
9 Tygodnik Ciechanowski 3.07.2001, Muzyka niesie radość; rozmawiał Istvan Grabowski
10 ...i tak 15 lat przeleciało
11 Wprost, 28.02.1999, Wierna rzeka
|
|