Forum www.egeppert.com
Forum www.egeppert.com

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum

 Strona główna www.egeppert.com  


 Archiwum 1 od 21.05.2003 do 03.11.2005    Archiwum 2 od 05.11.2005 do 08.02.2007 

Odpowiedz do tematu
Poprzedni temat :: Następny temat
Nasze pierwsze spotkanie...
Autor Wiadomość
Gosia1230 

Wiek: 25
Posty: 217
Skąd: Toruń/ Nakło nad Notecią
Wysłany: 03 Kwi 2010 07:53   Nasze pierwsze spotkanie...

Tak, jak w opisie tematu...
Kiedy zetknęliśmy się z tą wspaniałą Artystką i Jej twórczością.

Wyjmijmy z pamięci te chwile i podzielmy się nimi.
Myślę, że warto powspominać ;) .

Jeśli był już taki temat, to przepraszam :) .
_________________
Nie, nie żałuję. . .
 
 
marta 
marta.grabowy

Wiek: 27
Posty: 42
Skąd: Tarnowskie gory
Wysłany: 04 Kwi 2010 04:59   

moje pierwsze spotkanie z p.Edyta bylo w gimnazjum kiedyś usłyszałam w gimnazjum piosenkę ''Kocham Cie zycie'' i od razu się zakochałam każda kolejna piosenka po prostu rozbraja mnie, dzięki niej podnosze sie zawsze po kazdej napotkanej przykrosci :) )
 
 
 
Mihał Ziarno
[Usunięty]

Wysłany: 05 Kwi 2010 01:14   

Moje pierwsze spotkanie z Edytą Geppert miało miejsce we Wrocławiu, chyba w Teatrze Współczesnym przy Rzeźniczej i chyba było to 23 marca 1984 roku. Miałem 7 lat. Ja 7, a Ona 31. I tak już zostało za sprawą "Czekaj no, Higgińszczaku" i "Nie opuszczaj mnie". Nie wiedziałem, nic nie wiedziałem o Edycie Geppert, ani o piosenkach, które wówczas zaśpiewała - znalazłem się na widowni przypadkiem z wujostwem. Długo tych piosenek nie rozumiałem, ale to już była "moja" ulubiona piosenkarka. Była to wspaniała, o krystalicznym głosie, "czarna" Dama". Strasznie chciałem mieć na LP lub MC nagrania z tego Wrocławia, ale nikt tego nie posiadał. Wściekałem się strasznie do czasu wydania LP przez PRONIT.
Moje pierwsze, osobiste (poza koncertem) spotkanie z Edytą Geppert miało miejsce w dniu 19.10.1995r. w Centrum Kultury "Muza", w Lubinie. Tak się złożyło wówczas, że Pani Edyta przed moim konkursowym występem miała próbę swojego recitalu. Po tej próbie m. in. ja śpiewałem "Ja wbity w kąt" i "Mon appel a l'Amour" w konkursie. Po konkursie był przepiękny recital Edyty Geppert z towarzyszeniem Henryka Albera i Tomasza Bajerskiego.
Ostatnio zmieniony przez Mihał Ziarno 09 Kwi 2010 11:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Kayo 
Kocham Cę Życie


Wiek: 43
Posty: 209
Skąd: Rydułtowy
Wysłany: 06 Kwi 2010 03:55   

Pierwsze spotkanie... "Kocham Cie Życie" było obecne w mojej świadomości od dzieciństwa. Nigdy jednak nie kojarzyłam utworu z konkretną Artystką. Do czasu. Chyba w 1996 roku oglądałam, właściwie przez przypadek wspomnienia koncertów opolskich, trafiłam na fragment piosenki "Jaka róża, taki cierń"... Tu się wszystko zaczęło. Pani Edyta zafascynowała mnie cudownym głosem, przejmującą powagą, PRAWDZIWOŚCIĄ i... tym że występowała ubrana na czarno. Potem to już tylko poszukiwanie kaset i płyt.
W 2002 roku spełniło się moje największe marzenie... Osobiście spotkałam Panią Edytę w Raciborzu i byłam mile zaskoczona, ponieważ ta pełna powagi i dystansu na scenie Artystka okazała się ciepłą, przyjazną osobą. To był niesamowity wieczór, który może śmiesznie zabrzmi, ale zmienił całe moje patrzenie na świat. Pani Edyto, jeśli kiedykolwiek przeczyta Pani ten post... Dziękuję.
_________________
Już nic nie muszę...
 
 
 
marta 
marta.grabowy

Wiek: 27
Posty: 42
Skąd: Tarnowskie gory
Wysłany: 06 Kwi 2010 08:34   

o tak recital p.Edyty Geppert i jej muzyka całkowicie światopogląd człowieka... Nie mam nawet zielonego pojęcia jak p.Edyta to robi ,ale udaje Jej się :)
 
 
 
Majka 

Wiek: 58
Posty: 224
Skąd: Nowy Sącz
Wysłany: 07 Kwi 2010 10:42   

Tak naprawdę to temat rzeka. Każdy z nas przeżył wiele takich niezapomnianych momentów. Z przyjemnością czytam Wasze historie.

Pierwszy raz Edytę Geppert usłyszałam w 1984 roku. Siedziałam lekko już znudzona oglądając opolski koncert premier. Kiedy zaczynałam zastanawiać się nad wyłączeniem telewizora, usłyszałam mniej więcej taką zapowiedź: wystąpi teraz przed państwem laureatka I nagrody na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu. Przygasły światła, zabrzmiały pierwsze dźwięki, przed mikrofonem stała szczupła blondynka w prostej czarnej sukience. Skupienie, żadnego zbędnego gestu i ten czysty, silny głos o niepowtarzalnej, bogatej barwie. „Jaki ranek taki dzień, jakie serce taki lęk, jakie życie taka śmierć, nie dziwi nic...” Mocne słowa z siłą rzucane w publiczność - symboliczna opowieść o dramacie ludzkiej egzystencji. To rzeczywiście było takie prawdziwe, przejmujące do szpiku kości. Jeszcze przed chwilą myślałam, że nic nie zdoła mnie już w życiu zadziwić, a Pani Edycie wystarczyło ledwie kilka minut by urzec mnie na resztę żywota. Wrażenie było tym większe, że oto zupełnie niespodziewanie, nie wiadomo skąd pojawiła się Artystka o tak niezwykłym talencie i umiejętnościach, bezkonkurencyjna, niepowtarzalna pod każdym względem. Wrocławski debiut mogli podziwiać nieliczni szczęśliwcy, występ w Opolu oglądała już prawie cała Polska.

Na pierwszy koncert czekałam kilka lat, bo aż do 30 kwietnia 1992 roku. Kiedy zobaczyłam plakat zapowiadający to wydarzenie nie mogłam uwierzyć, że ta wielka, podziwiana przeze mnie Artystka zechciała przyjechać do mojego miasta. Miejsce koncertu było dość nietypowe. Zabytkowa willa „Marya”, sala mogąca na prowizorycznie ustawionych krzesłach pomieścić ok. 50 osób, wiszące na ścianach portrety, z których dostojni przodkowie ze zdziwieniem ale i rosnącym zaciekawieniem spoglądali, któż to śmiał zakłócić ich spokój. Zrobiło się ciemno, absolutna cisza, po chwili w świetle reflektora zobaczyłam oddaloną zaledwie o kilka kroków sylwetkę Edyty Geppert. Gdzieś z boku pochylony nad gitarą Henryk Alber i siedzący za pianinem Tomasz Bajerski. Czas zatarł w pamięci niektóre szczegóły, ale do dziś w duszy grają tamte wykonania piosenek „Śpiewajmy”, „Opuszczona”, „Największy teatr świata”, „Nie żałuję”. Wtedy też pierwszy raz usłyszałam i zobaczyłam Panią Edytę w repertuarze kabaretowym, co było dla mnie ogromnym zaskoczeniem i pozwoliło w pełni poznać Jej wszechstronność i niezwykły talent aktorski. Szczególnie zapadła mi w pamięć „Sroczka”, Przyjaciel przyjaciela", "Mąż przyjaciółki". A jak w tych wiekowych murach zabrzmiał „Leon-kameleon”!!! Nawet widzowie z portretów mieli uśmiech na twarzy. Dane mi też było usłyszeć takie unikaty jak „Alfonsinę”, „Cyganerię”, „Niebo”. „Róży” niestety nie było, choć publiczność się domagała. Niesamowity był to wieczór. Dwa dni później Pani Edyta dała drugi recital, na którym też oczywiście byłam. Koncert odbył się już w bardziej „tradycyjnym” miejscu, bo w Domu Kultury Kolejarza, ale przeżycia były niemniej intensywne, co poprzednio.
 
 
Paulka162 
Cień księżyca


Wiek: 30
Posty: 377
Skąd: Wa-wa/St-ce
Wysłany: 07 Kwi 2010 10:54   

Dziękuję Pani Majko. To bardzo piękne. Dziękuję.
_________________
Ty cieniem przy mnie stój
 
 
Gosia1230 

Wiek: 25
Posty: 217
Skąd: Toruń/ Nakło nad Notecią
Wysłany: 08 Kwi 2010 03:25   

Pani Majko!!! Wspaniałe!!

Niestety, mogę sobie tylko wyobrazić Opole '84.
_________________
Nie, nie żałuję. . .
 
 
Paweł Gabriel 
Gabriel

Wiek: 59
Posty: 303
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 08 Kwi 2010 09:12   

Na początku przepraszam, że cytuję samego siebie, ale nic sensowniejszego nie przychodzi mi w tej chwili do głowy, poza tym, że szkoda, że nie zachowała się „Róża” z koncertu debiutów i nie ma jej w zasobach internetowych serwerów. Praktycznie jedynym śladem po tym pamiętnym wydarzeniu jest „Róża”, ale z prezentacji laureatów.

Cytat:
Przypominam sobie pierwszy kontakt z piosenką Pani Edyty „ Jaka róża…..” w czerwcowy wieczór 1984 roku, w czasie opolskich premier . Sceneria i okoliczności tego spotkania były bardzo nietypowe, skrajnie nieodpowiednie do odbioru wrażeń, których ta piosenka mi dostarczyła. Była to wnęka z telewizorem na jednym z pięter akademika Wydziału Mechanicznego Warszawskiego WAT-u, gdzie bez przerwy ktoś łaził, szwendał się bez celu, załatwiał jakiejś sprawy. Nie przypominam sobie kto zapowiadał występ Pani Edyty oraz początku jej występu. Dopiero docierające dźwięki fortepianowego motywu z refrenu piosenki, zwróciły moją uwagę, doprowadzając ją w efekcie do maksymalnej dla mnie percepcji odbioru. Za fortepianem siedział wtedy chyba sam kompozytor (być może się mylę). Jak przez mgłę widzę palce prawej ręki dotykające klawiszy instrumentu i genialną dla mnie sekwencje dźwięków które one wywoływały. Śpiew EG i interpretacja tekstu Jacka Cygana genialna.


Cóż dodać.
Chyba tylko to, że w tym momencie do szufladki w moim mózgu z napisem „Wykonawca Genialny - do zapamiętania na całe życie” Pani Edyta wrzuciła swoją wizytówkę. I tak zostało do dziś. A ponieważ w tym miejscu mojej świadomości, zarezerwowanym dla wspaniałych muzyków, genialnych odtwórców i interpretatorów, wielkiego tłoku nie ma, takoż i rządzi tam dama w czerni i czupryną blond włosów, cudownym głosem. Konkurencji żadnej, bo albo brzuchy porosły, głosy zbrzydły, albo pani Komercja za twarz w jasyr wzięła.
Zaś pierwszy recital Artystki na którym byłem, ten w Świdwinie, to już zupełnie inna, jeszcze wspanialsza bajka.
Kontakt na żywo, wspaniały występ, wymarzony repertuar ( z Polskim życiem i Pamiętaj o mnie), kilka zdań wymienionych z Panią Edytą, autografy, w końcu samo miejsce koncertu (w linii prostej ze 100 metrów od mojego mieszkania), okoliczności koncertu (święto Brygady), niepewność, czy na pewno przyjedzie, czy coś się wydarzy. Kilka pięknych kwadransów mojego życia, do zapamiętania, aż po jego kres.
Pozdrawiam Gabriel.

P.S. Dziękuję pięknie Wszystkim, którzy zechcieli podzielić się swoimi wspomnieniami.
_________________
Gabriel
 
 
Gosia1230 

Wiek: 25
Posty: 217
Skąd: Toruń/ Nakło nad Notecią
Wysłany: 09 Kwi 2010 07:44   

Ja założyłam ten temat, a nie napisałam jeszcze, jak to ze mną było :D .

Świadome słuchanie Pani Edyty przeze mnie zaczęło się w lipcu 2009 r.
Kiedy to szukając piosenki z wartościowym tekstem, którą mogłabym zaśpiewać na zajęciach ze śpiewu poprosiłam moją koleżankę, aby coś mi doradziła.
No i mi powiedziała, że piosenka "Jaka róża taki cierń" jest bardzo piękna, ale też trudna.

Po przesłuchaniu tej piosenki, po pierwszych wersach tego utworu po prostu oniemiałam z zachwytu!!! Miałam dreszcze na całym ciele, słuchałam zaczarowana z niedowierzaniem!

No i zaczęło się- ciągłe słuchanie repertuaru Pani Edyty, szukanie wywiadów, później zapisanie się na forum :-) . Kilka nieprzespanych pod rząd nocy, aby przeczytać forum.

A nieświadomie- znałam już "Och, życie, kocham cię nad życie" i "Szukaj mnie", ale nigdy bym nie pomyślała, że to Pani Edyta śpiewa. I też, oglądałam powtórkę Cyganerii. Występ pamiętam, jak przez mgłę.


Mój pierwszy koncert (i jak dotąd jedyny, niestety) to Bydgoszcz, 19.10.09r. Kiedy natrafiłam na informacje o koncercie nie było mowy, żebym nie jechała! Niestety, siedziałam dość daleko, ale i tak wszystko widziałam!
Z koncertu prawie nic nie pamiętam.
Po koncercie poznałam Paulinę i Klaudię- dziękuję za chwilę rozmowy.

Kiedy wróciłam do szarej rzeczywistości ciągle myślałam o tym koncercie, chciałam sobie coś więcej przypomnieć, ale im dłużej myślałam, tym mniej pamiętałam!
Pierwszy raz przeżyłam takie coś! Tyle emocji!!! Wspaniałe przeżycie!
_________________
Nie, nie żałuję. . .
 
 
gigao 

Wiek: 41
Posty: 6
Skąd: Kalisz
Wysłany: 22 Kwi 2010 11:01   To ja też coś napiszę o swoich doświadczeniach :)

Piosenki Edyty Geppert znam od zawsze, czyli odkąd jestem w stanie cokolwiek pamiętać :) W moim rodzinnym domu po prostu słuchało się takiej muzyki. Te piosenki były gdzieś obok, przez długi czas niezauważone. Jednak kropla drąży skałę :) W niezapomnianych czasach „nastoletnich” był młodzieńczy bunt, ostre brzmienie, był Jarocin i ku ironicznemu dość zdziwieniu wielu znajomych była Edyta Geppert. Bunt minął, Jarocin też, ostre brzmienie nieco przycichło w głośnikach i jedyne co pozostało niezmiennie to Edyta Geppert.
To Jej piosenki nieodłącznie kojarzą się z małymi i wielkimi dramatami w moim życiu, ale też z chwilami szczęścia tego przez SZ.
Tak wiele koncertów mi umknęło, z różnych przyczyn. W Kaliszu nie byłam na żadnym koncercie choć kilka ich było. Zawsze się z Panią Edytą mijałyśmy, jak Ona przyjeżdżała do nas to ja akurat byłam gdzieś daleko.
Aż wstyd przyznać, że mój pierwszy koncert to Borowice 2009. Niezapomniane strugi deszczu, niezapomniana noc w samochodzie i przede wszystkim niezapomniana Edyta Geppert. Potem był Swarzędz, inna sceneria ale niezmiennie oszałamiająca Edyta Geppert, fenomenalna w każdych okolicznościach. Gdzie będzie następne spotkanie? Nie wiem...wiem, że będzie... A mój siedmiolatek siedzi u siebie w pokoju i układając nowe scenariusze „gwiezdnych wojen” nuci sobie pod nosem „kocham cię życie”... czasami inwencja twórcza idzie nieco dalej i dodaje kocham cię mamo:)
Z kaliskim pozdrowieniem...:)
 
 
 
Fado 

Wiek: 24
Posty: 64
Skąd: Kętrzyn
Wysłany: 27 Paź 2010 10:09   

Pierwsze spotkanie? Półtora tygodnia temu; jestem więc świeża w tym zacnym gronie. Chociaż mam wrażenie, że niektóre utwory słyszałam już wcześniej.
Gdy wsiadłam do samochodu zaraz po wyjściu z kościoła (czyli jednak bierzmowanie ma jakieś dobre strony :razz: ) usłyszałam "Och, życie, kocham cię nad życie". Spodobało mi się, więc zaczęłam przesłuchiwać zasoby youtube'a. "Nie żałuję" wbiło mnie w krzesło, szczególnie, gdy niedługo potem oglądałam koncert "Zielono mi" - Opole 1997.
No i wpadłam. Tonę w zachwycie do Pani Edyty.
A dzisiaj jestem szczególnie szczęśliwa, bo tuż przed momentem kupiłam moją pierwszą płytę. "Follow the call". Oby szybko przyszła... :)

A tak przy okazji: witam wszystkich serdecznie, jako, że to mój pierwszy post na tym forum. Mam nadzieję, że się polubimy. :D
 
 
Gwiazdka

Posty: 874
Wysłany: 28 Paź 2010 07:56   

Witaj, witaj ;-) ) i zaglądaj tu jak najczęściej ;-)
Pozdrowionka serdeczne !!


PS. Na którym koncercie byłaś?
_________________
* Gwiazdka *
 
 
Gosia1230 

Wiek: 25
Posty: 217
Skąd: Toruń/ Nakło nad Notecią
Wysłany: 28 Paź 2010 02:39   

Ja również witam!
I także zachęcam do udzielania się na forum :) .
_________________
Nie, nie żałuję. . .
 
 
Fado 

Wiek: 24
Posty: 64
Skąd: Kętrzyn
Wysłany: 28 Paź 2010 03:05   

Dzięki dziewczyny. Będę się udzielać, będę. ;)

Gwiazdko - niestety nie miałam jeszcze okazji być na żadnym koncercie.
 
 
Gosia1230 

Wiek: 25
Posty: 217
Skąd: Toruń/ Nakło nad Notecią
Wysłany: 28 Paź 2010 03:17   

To jak tylko zdarzy się okazja- koniecznie jedź na koncert!
Jest BAJECZNIE!
Tego się nawet nie da opisać, jakie piękne są koncerty i jak wiele emocji każdy człowiek przeżywa!
_________________
Nie, nie żałuję. . .
 
 
marta 
marta.grabowy

Wiek: 27
Posty: 42
Skąd: Tarnowskie gory
Wysłany: 28 Paź 2010 04:19   

Koncert szczególnie ten pierwszy sprawia ,ze już nigdy nie będziesz mogla się oderwać od piosenek p.Edyty :) )JA nie mogłam złapać tchu :) )) A tak ogólnie to tez witam :) ).
 
 
 
Paweł Gabriel 
Gabriel

Wiek: 59
Posty: 303
Skąd: Ostrołęka
Wysłany: 28 Paź 2010 05:26   

Witam i pozdrawiam.
W Twoim życiu zbliża się nieuchronnie nowa era. Ta sprzed koncertu Edyty Geppert i ta po tym wydarzeniu. Musisz być przygotowania na kompletne przemeblowanie twojego postrzegania muzyki, poezji, sztuki interpretacji, śpiewu, aktorstwa itd. To zero odpoczynku dla Twoich zmysłów, szalona gonitwa różnych doznań i wrażeń. Skoro tu zajrzałaś, już po Tobie. Ale masz wielkie szczęście. Nic lepszego nie mogło Cię spotkać.
_________________
Gabriel
 
 
marta 
marta.grabowy

Wiek: 27
Posty: 42
Skąd: Tarnowskie gory
Wysłany: 28 Paź 2010 06:32   

o tak święte słowa !
 
 
 
Anna'94 

Wiek: 25
Posty: 16
Skąd: Wrocław
Wysłany: 16 Mar 2013 08:14   

Pani Majko - dziękuję bardzo! Bez Pani pewnie nie zdecydowałabym się na napisanie kilku słów, które prawdopodobnie za jakiś czas będą dla mnie niezwykle cenną pamiątką. Dziękuję gorąco również niki, która jako pierwsza poruszyła temat koncertu, który był moim pierwszym.

Z pojedynczymi utworami Pani Edyty spotkałam się kilka razy na przestrzeni iluś lat, nie zawsze mając nawet świadomość, kto je wykonuje, a dopiero jakiś czas temu zwróciłam na kilka z nich baczniejszą uwagę. I na tych dwóch - trzech na długo się skończyło, to nie był rodzaj muzyki, jakiego słuchałam; uwiodły mnie jednak na tyle, że dołączyłam je do stale odsłuchiwanego zestawu. Jakiś czas potem, bodaj w okolicy Świąt, byłam u babci. I tu zadziałał głupi przypadek - nie wzięłam ładowarki do telefonu, więc nie mogłam pozwolić sobie na zużywanie baterii. Postanowiłam więc znaleźć sobie coś do słuchania wśród babcinych kaset i tam trafiłam na "Pytania do księżyca". Potem było już tylko gorzej. :mrgreen: W tych nagraniach zakochałam się natychmiast, towarzyszyły mi bez przerwy przez tych kilka dni wyjazdu i - wstyd się przyznać - z "pomocą" Internetu już potem stale. Byłam w szoku, że można spotkać się jeszcze z muzyką nie dość, że piękną i w doskonałym wykonaniu, to jeszcze z samymi ambitnymi tekstami... i taka bliską szaremu człowiekowi. A niedługo potem na kilka minut dosłownie wbił mnie w ziemię widok plakatu z informacją o darmowym występie tak uwielbianej przeze mnie artystki (koncert pozostawał dla mnie raczej w sferze baardzo odległych marzeń, tych raczej nie do spełnienia przez co najmniej długi czas) po pierwsze w połowie ferii, po drugie - przecznicę od mojej szkoły. Wolę nie wiedzieć, jak wyglądałam stojąc przez kilka minut z otwartymi ustami na środku korytarza i patrząc z niedowierzaniem na wywieszoną informację. :wink: I tak 2.02.13 wylądowałam z przyjacielem we Wrocławiu koło kościoła przy ul. Kruczej, wciąż nie wierząc, że coś tak wspaniałego mogło mi się przydarzyć. Pierwszy raz od kilku lat weszłam do jakiegokolwiek kościoła. Że udało nam się dotrzeć do połowy głównej nawy - to cud przy takiej ilości ludzi. Potem pamiętam kilka słów wstępu, zgasły światła, pierwsze dźwięki melodii... I pierwszy raz zobaczyłam sylwetkę Pani Edyty wyłaniającą się z ciemności jak z jakiegoś cudownego snu. Nie pamiętam, ile przepłakałam, ale było tego dużo, choć ileś znanych, wspaniałych, a rzadko wykonywanych utworów słyszałam wtedy po raz pierwszy. Myślę, że wciąż jeszcze byłabym w stanie większość piosenek z tego koncertu wymienić, niestety bez dokładnej kolejności. I pamiętam ten magiczny moment, kiedy miałam poczucie, że powinnam chyba umrzeć, bo człowiek nie jest w stanie znieść tak wielkiej doskonałości: w pewnym momencie między piosenkami ktoś z publiczności wszedł z boku na „scenę” i dał Pani Edycie piękną, rozwiniętą różę. Przez kolejnych kilka minut Pani Edytka śpiewała, prezentując sobą niezwykły widok: krucha postać w czarnym stroju, ze świetlistą aureolą złocistych loków, tuląca czerwoną różę do piersi. Jakkolwiek obrazoburczo by to dla niektórych nie zabrzmiało, w tym momencie uwierzyłam, że to musi być ktoś więcej niż człowiek. Przed ołtarzem stał anioł? bogini? w ludzkim ciele – jednocześnie tak odległa i bliska. Potem pamiętam już niewiele – nawałnica uczuć, łzy, muzyka. Potem chyba było jeszcze „Och życie kocham cię nad życie” (i wiele innych) i owacje na stojąco. Pamiętam komentarz przyjaciela „Szkoda, że nie siedzę, bo nie mogę wstać”. Pamiętam oczekiwanie na ten moment, kiedy będę mogła podejść i poprosić o autograf, krótką rozmowę „Jeśli to się uda to wyniosę cię stąd na rękach” - „Nie będziesz musiał, bo ja dostanę skrzydeł i stąd wyfrunę” i kochanego o. Andrzeja uczącego w naszej szkole, który zrobił kilka zdjęć podczas gdy mieliśmy okazję zamienić kilka zdań z Aniołem. I niesamowite wrażenie, że przez tę krótką chwilę nawiązała się jakaś nić cichego porozumienia. A potem, już przy drzwiach, skończyła się magia, ale ja nie wróciłam do rzeczywistości jeszcze długo. Może pominę huśtawkę nastrojów (a raczej listę sposobów, jakimi można wyrazić stan przewyższający chyba nawet euforię) i podsumuję to krótko – moja pamięć zaszufladkowała całość do kategorii „sen - zbyt piękne, żeby było prawdziwe” i adekwatnie do tego wyglądają moje wspomnienia z tamtego wieczoru. Mówić zaczęłam po godzinie, a składnie – po dwóch dniach; pisać sensownie zaczęłam po dwóch tygodniach. O tym wieczorze i kilku pokrewnych kwestiach wciąż nie potrafię pisać ani mówić tak, jak bym chciała.

Ech, się rozpisałam. W każdym razie – jestem przeszczęśliwa, w moim życiu i planach na przyszłość dokonał się przez miesiąc przewrót o sto osiemdziesiąt stopni, tydzień temu byłam na kolejnym koncercie i od tego czasu chodzę w stanie absolutnej euforii, której nic nie było w w stanie przerwać, a dwa dni temu udało mi się dostać w/w zdjęcia. Jak dobrze pójdzie to oprócz zdjęć z obu koncertów będą i plakaty. :mrgreen:
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group