Forum www.egeppert.com

Wydarzenia - Wspomnienia opolskie

Kayo - 25 Mar 2007 02:31
: Temat postu: Wspomnienia opolskie
Wczoraj, to znaczy w sobotę w ramach przypomnienia puścili krótki materiał z lat 1980 - 1985, pojawił sie fragment piosenki "Jaka róża, taki cierń", fragment niewielki, ale przykemnie zobaczyć. Ja przypomniałam sobie jeszcze, że kiedyś w czasie takich właśnie wspomnień zainteresowałam się Panią Edytą, jej głosem i charyzmą. :wink:
Anonymous - 18 Lip 2008 07:43
:
Witam!

Ostatnio przeglądałem rozmaite artykuły prasowe, strony internetowe, a także album "6 x 5 czyli 30 lat Festiwalu Opolskiego". Może to zauważyliście, ale nigdzie nie wspomina się, że podczas festiwalu Opole '86 wręczone zostały dwie nagrody Grand Prix - jedna dla Mieczysława Fogga za całokształt pracy artystycznej, a druga dla Edyty Geppert za "Och życie, kocham cię nad życie". W kwestii Grand Prix Opole '86 wymieniany jest w publikatorach wyłącznie M. Fogg, a nie ma mowy o Pani Edycie. Jest oczywiście informacja o I Nagrodzie za "To nic, że to sen", ale przyznanej w festiwalowym konkursie piosenki literackiej i aktorskiej.
Agnieszka eF - 18 Lip 2008 07:52
:
ja też zauważyłam, że nie wspominają o "kocham cię życie".

Michał, a masz to "6 x 5 czyli 30 lat Festiwalu Opolskiego" ???
Anonymous - 18 Lip 2008 08:00
:
Mam!

Poniżej cytat pełnej wypowiedzi Pani Edyty, opublikowanej w albumie. Może dodam - jak się uda - dwa zdjęcia Pani Edyty z tego albumu.

"Na festiwal do Opola przyjeżdżałam trzy razy. Pierwszy raz było to w roku 1984. Był to rok mojego debiutu. Debiutu, który przypadł na okres bardzo smutny, na okres bardzo ponury. Doskonale pamiętam jakie przerażające wrażenie zrobiła na mnie sprawa Grzegorza Przemyka. Atmosfera beznadziei, przerażenie tym co się wokół mnie działo. Szukałam repertuaru, który by mi pozwolił godnie uprawiać mój zawód – repertuaru, który nie raniłby niczyich uczuć. Tekst Jacka Cygana z muzyką Włodzimierza Korcza stworzył mi szansę bardzo osobistej wypowiedzi.

W roku 85 przyjechałam do Opola z trzema bardzo pięknymi piosenkami: „A gdy uznamy już” ze słowami Jana Wołka i muzyką Henryka Albera, „Przepraszam, że żyję” z tekstem Agnieszki Osieckiej, z muzyką Jerzego Satanowskiego oraz z „Zamiast” Magdy Czapińskiej z muzyką Włodzimierza Korcza. Pierwszą z nich odrzuciła już na miejscu, mimo wcześniejszej akceptacji, ówczesna Komisja Kwalifikacyjna. Drugiej nie mogłam prześpiewać na próbie, ponieważ podobno zginęła gdzieś partytura, a w czasie wieczornego koncertu cudem odnalezione nuty sfrunęły pianiście z fortepianu na podłogę, w związku z czym pomylił nieco nutki. No, w każdym razie było to dostatecznym powodem aby i tę piosenkę zdyskwalifikować, a to co się działo z „Zamiast” trudno mi określić. Zaczęło się od tego, że umieszczona została między dwoma bardzo głośnymi piosenkami, co maksymalnie – prawdę mówiąc – ograniczało możliwości skupienia publiczności, jak i moje. Na dodatek w czasie wykonywania utworu nad amfiteatrem przeleciała eskadra odrzutowców, co – mam nadzieję – nie było wcześniej zaprogramowane. W każdym razie zagłuszyła duże fragmenty piosenki. Wieczorem dotarło do mnie, że wraz z piosenką otrzymałam nagrodę publiczności, ale rano okazało się, że otrzymał ją ktoś inny. Zostałam zaproszona do koncertu finałowego. Śpiewałam „Zamiast” przyjęta gorąco, wręcz entuzjastycznie przez publiczność. Bisowałam nawet. Jeśli ktoś mnie zna, wie, że do bisów się nie palę. No i jakież było moje zdumienie kiedy następnego dnia oglądając retransmisję telewizyjną koncertu okazało się, że w ogóle nie brałam w nim udziału, w ogóle nie występowałam. Po prostu oba wykonania piosenki zostały wycięte i – prawdę mówiąc – po tych przypadkach postanowiłam do Opola nigdy więcej nie jechać.

W roku 86 Jacek Buras i Jerzy Satanowski ofiarowali mi swój wspaniały utwór „To nic, że to sen”, którym zachwyciłam się tak bardzo, że złamałam dane sobie rok wcześniej słowo i zgłosiliśmy piosenkę do konkursu piosenki literacko-teatralnej. Nie myliliśmy się. Piosenka otrzymała pierwszą nagrodę. Ale i z tym było związane pewne zamieszanie. Otóż jeden z ówczesnych opiekunów kultury rzucił przypuszczenie, że Jacek Buras to pseudonim będącego wówczas na indeksie Jacka Kaczmarskiego. W związku z tym atmosfera wokół mnie zrobiła się trochę dziwna. Wszyscy nagle zaczęli mnie omijać z daleka. Pamiętam, czekaliśmy całą noc na finał tej sprawy. Rano się wyjaśniło, że Jacek Buras jest naprawdę Jackiem Burasem, w związku z czym odebrałam mnóstwo serdecznych gratulacji. Mimo późniejszych miłych chwil, które przeżyłam podczas wieczornego koncertu, związanych ze zdobyciem Grand Prix w plebiscycie publiczności, utwierdziłam się w przekonaniu, że festiwal opolski ma jakiś drugi, zakulisowy nurt, dla mnie o wiele bardziej dramatyczny niż zmagania konkursowe. Postanowiłam wówczas ostatecznie, że do Opola na festiwal nigdy więcej nie pojadę."
Agnieszka eF - 18 Lip 2008 09:33
:
a to ja czytałam to, na stronie Opolskiego festiwalu, której już chyba nie ma(?). za zdjęcia będę wdzięczna. :) ))
ula - 18 Lip 2008 09:52
:
Pomniejszają sukcesy Pani Edyty i próbują Ją ludziom wymazać z pamięci. To smutne :cry:
Kayo - 19 Lip 2008 12:15
:
Od pewnego czasu festiwal w Opolu, podobnie zresztą jak i Sopocie straciły całkowicie znaczenie. To co się tam teraz dzieje to festiwal banału i tandety, aż przykro oglądać. zresztą w naszym realiach rzadko docenia się Perły...
Paulika1471 - 20 Lip 2008 12:17
:
W zupełności się z Tobą zgadzam. Kiedyś festiwale promowoały gwiazdy, dla młodych, początkujacych artystów była to możliwość zaistnienia na scenie, pokazania się. Piosenki śpiewane na festwlach stawały się przebojami wakacji , a nawet kilku lat. Piosenki śpiewane wtedy są znane do dziś poprostu są ponad czasowe. Kiedyś festiwal to było wielkie wydarzenie, a teraz jest to jeden z wielu programów które można obejżeć.
Agnieszka eF - 20 Lip 2008 12:47
:
można obejrzeć, ale często aż się nie chce... :/