Forum www.egeppert.com

Koncerty - wieczór z Andersena w Opolu

Małgorzata - 13 Sty 2009 12:52
: Temat postu: wieczór z Andersena w Opolu
Wróciłam właśnie z recitalu i piszę.
Koncert odbywał się w Teatrze im. Jana Kochanowskiego, w kameralnej sali. Tuż po przybyciu zajęłam miejsce w pierwszym rzędzie, vis a vis sceny. W miarę upływu czasu pustych miejsc zostawało coraz mniej, a w efekcie wolnych pozostało kilka z najsłabszą widocznością. Na uśpionej jeszcze scenie fortepian oraz dwa mikrofony - czekają na swój czas. W końcu wygasza się światło, cichną rozmowy...rozpoczyna się show. Na ciemnym tle rysuje się jasna postać p. Edyty i słyszymy pierwsze słowa "Pocieszanki" i od razu wspomnienia i mój pierwszy koncert Edyty Geppert w 1997 r, który rozpoczynał się tak samo...I ilekroć słyszę takie intro wracają tamte chwile. Artystka oczywiście w czarnym, eleganckim stroju, z właściwą sobie klasą. A przy fortepianie - Krzysztof Herdzin. Tuż po nostalgicznej piosence - dynamiczne "Moje królestwo", też zwykle śpiewane na początku, bo taki charakter ma ten utwór. I, co warto podkreślić, przy szybkich utworach pięknie grały światła. Podczas koncertu dominowała tonacja żółto-czerwona. I znów nostalgicznie, bo "Niewysłowiona" z przepięknym przesłaniem, a potem "Idź swoją drogą" znów rytmicznie. Te cztery piosenki z różnych okresów twórczości były takim wprowadzeniem do koncertu, uwerturą, po której nastąpiła zapowiedź Piotra Loretza oraz przywitanie się p. Edyty z publicznością. Tuż po tym jak p. Piotr zniknął za kulisami Artystka wyśpiewała trzy utwory z płyty "Wierzę piosence": "To się nie sprzeda Pani Geppert", "Cień księżyca" oraz "Na Karkowskim czy w Nohant" - ekspresyjnie i niezwykle przejmująco oraz przy zielonej świetlnej tonacji. Tuż po tej chwili zadumy, nadszedł czas na aktorski popis Piosenkarki w utworze "Mąż ideał", na co potem padła odpowiedź ze słynnym refrenem "a ona nic tylko on"... (wespół z p. Piotrem) obydwa teksty z doskonałymi pointami, autorstwa Mariana Hemara. Trzeba przyznać p. Edycie, że właściwie każda Jej piosenka to mini spektakl jednego aktora, bo w końcu na scenie skupia uwagę tylko na sobie. I musi podołać - rozbawić, czy skłonić do zamyślenia widza. I zawsze się udaje. Tego serdecznie Jej gratuluję. I w końcu piosenka z nowej płyty, ciąg dalszy trafnych spostrzeżeń w postaci tekstu "Sentymentu mgła" oraz przepiękne "Pamiętaj o mnie". Bardzo duży aplauz widowni wzbudziły pierwsze takty "Zamiast", doskonale znanego opolskiej publiczności. I to skupienie p. Edyty w trakcie wykonywania, dbałość o najmniejszy szczegół o do-wyrażenie do końca każdego słowa, każdej emocji. I oczy w których nie raz pojawiły się łzy. A publiczność w przeważającej części w średnim wieku, nieco nieśmiała, ale też pełna podziwu dla energii i zapału p. Edyty. Mnie bardzo ucieszył utwór "Z duszą na ramieniu", a także późniejsza "Modlitwa do dobrego Boga". I po kilku smutniejszych kawałkach przyszedł czas na te żywsze, choć oczywiście nie mniej zmuszające do myślenia, a mianowicie "Hej, człowieku chodź", "Gdzie ja byłam gdzie" oraz ironiczne "Chwalcie potęgę pieniądza". Żartobliwe "Ciałko" zakończyło podstawową część koncertu. Na szczęście oklaski widowni wywołały p. Edytę ponownie na scenę, po czym wybrzmiało "Och życie, kocham cię nad życie", które przywołało mnóstwo wspomnień , ogromną radość ludzi oraz owacje na stojąco. Nie dało się ukryć, iż taki aplauz wywołał wzruszenie i szczęście na twarzy Artystki. Koncert się udał, a to przecież najważniejsze. I jak tu wierzyć, że się nie sprzeda? Jak się sprzedaje i jeszcze pozostaje w kręgu niszowej kultury. I w związku z tym, że jest tak dobrze p. Edyta sprezentowała nam jeszcze trzy piosenki: "Nie jest źle", "Nic nie muszę" (doskonałe na końcowy etap koncertu, deklaracja spełnionej Artystki po świetnym koncercie) oraz moje ulubione, magiczne "Miasteczko Pana Andersena", które, jak pewnie miało w założeniu przywołuje mi dzieciństwo. I tak zakończył się koncert...scena ponownie pojaśniała...niby tak samo, a jednak inaczej.
I tym występem p. Edyta Geppert udowodniła, że faktycznie "nic nie musi". Ma swoją publiczność, fantastyczny dorobek zarówno tekstowy jak i muzyczny, współpracuje ze świetnymi muzykami i mogłaby odcinać kupony od tego co już osiągnęła. Mogłaby, ale...nie robi tego, wciąż nagrywa nowe piosenki, pracuje nad starymi, nadal zaskakuje na koncertach i za wytrwałość ogromnie Jej dziękuję.
Dodam tylko, że udało mi się uzyskać autograf na nowej płycie, co jeszcze dodatkowo umiliło tę chwilę.
Klaudia - 13 Sty 2009 05:13
:
Achh.. jak przyjemnie się zaczął ten rok!
Melduję, że stawił się również Kraków i okolice :) ))
I jeszcze dodam, że w tle na czarnej zasłonie wyświetlał się monogram EG (!), a o takim zakończeniu koncertu ("Miasteczko Pana Andersena" i to "Dobranoc Państwu..." (achh..)) nawet nie marzyłam!
Wszystko już chyba zostało pięknie napisane, więc ja się nie rozpisuję.
Dopiero wróciłam.. a tu do szkoły trzeba iść! :D

PS: Jak to możliwe, że się nie widziałyśmy??
Małgorzata - 13 Sty 2009 08:28
:
A czy Wy nie czekałyście czasami na koniec podpisywania płyt ? Bo jak tak to ja Was widziałam:) Pozdrawiam.
Gwiazdka - 13 Sty 2009 09:06
:
No i cóż tu dodać do tej pięknej relacji Małgorzaty?? Niewiele się da...

Pierwszym miłym zaskoczeniem było pojawienie się po latach loga "EG" - tym razem stworzony ze światła, rozlewający się dyskretnie niebieskawą poświatą na czarnej kurtynie, z boczku. Taki malutki hologramik oznaczający hm... (no niech będzie, choć to niezbyt szczęśliwe określenie) "produkt" najwyższej marki, bo wiadomo - "EG" zawsze znaczy "High Quality"... ;)

Drugi miły akcencik - po bisowym "Nic nie muszę" spodziewałam się zejścia Pani Edyty ze sceny, a tu - światła nie gasną, barwa z niebieskawej rozświetla się na żółto - i powróciło wspomniane "Miasteczko" - a z nim ciepła, zimowa aura, mimo wzmagającego się wichru...

I długa kolejka po autografy i po złowienie promiennego uśmiechu Pani Edyty. Wśród tych osób - pani z prośbą o autograf dla dzidziusia, który uczestniczył w koncercie będąc u niej w brzuszku ;) Dużo ciepłych i wzruszających słów...

Inauguracja roku koncertowego Anno Domini 2009 wypadła znakomicie!
Paweł Gabriel - 13 Sty 2009 12:26
:
Z wielką przyjemnością przeczytałem Wasze wpisy relacjonujące występ Pani Edyty w Opolu. Pięknie dziękuję Małgorzacie oraz Klaudii i Gwiazdce, że były na koncercie inaugurującym występy Edyty Geppert w 2009 roku i podzieliły się z nami wrażeniami . Widzę, że forma u Mistrzyni wyborna (jak zwykle!). Pani Edyto i Panie Piotrze, może jakieś maleńkie wsparcie menadżersko-trenerskie naszych skoków narciarskich. Umawiamy się, że jak do Zakopanego nie będzie zwyżki formy u Adama Małysza, piszę oficjalne pismo. Oczywiście witam gorąco w gronie Fanów to Maleństwo, o który pisze Gwiazdka. Czekam na pierwszy wpis na forum za jakieś 7 lat. Pozdrowienia wraz ukłonami dla forumowiczów przesyła Gabriel.
Małgorzata - 13 Sty 2009 03:37
:
Forma fantastyczna, dlatego tak bardzo lubię bywać na tych recitalach. I tak sie składa, że p. Edyta zwykle w Opolu koncertuje na początku roku (styczeń-marzec), a ja od 1997 r nie opuściłam żadnego występu w swoim mieście (przy okazji zaliczając kilka sąsiednich). I tak szczerze po wczoraj już myślę nad tym gdzie by tu w niedługim czasie się udać:)
Agnieszka eF - 13 Sty 2009 03:45
:
powiem, że zaintrygował mnie ten hologram. :) ) już się nie mogę doczekać jutra! :)
dziękuje za relację. :) :*
KataK69 - 13 Sty 2009 08:19
:
I ja dziękuję...
Czekałam na relację z większą niz zazwyczaj niecierpliwością, choć wydaje się niemożliwe, by mogła być większa.

Monogram sprzed lat pamiętam doskonale... :wink:
Ale Wy to przecież wiecie :wink: .

Pozdrawiam
Kasia