Forum www.egeppert.com

Koncerty - Pruszków

PiotrM - 27 Gru 2008 03:25
: Temat postu: Pruszków
Proszę o informację na temat koncertu w Pruszkowie. Czy można jeszcze kupić bilety? Jeżeli tak to gdzie?
Pozdrawiam serdecznie
Gwiazdka - 27 Gru 2008 03:37
:
Na stronie internetowej Pruszkowa podano, że koncert odbędzie się w Miejskim Ośrodku Kultury i wstęp jest wolny.
Najlepiej jednak zadzwonić i upewnić się.
Pozdrawiam :)
Klaudia - 27 Gru 2008 04:35
:
Ja tam dzwoniłam niedawno i pani powiedziała, że wstęp całkiem wolny, wystarczy przyjść :)
Anonymous - 27 Gru 2008 05:12
:
Ojej, przepraszam, coś mi się koncerty pomyliły, więc kasuję.
Magic - 28 Gru 2008 07:31
:
witam, ja też jestem bardzo zainteresowana tym Pruszkowskim koncertem, sprawdzałam i powiedziane jest że wstęp jest wolny, na wszelki wypadek jutro jeszcze zadzwonie i sie dowiem dokladnie jak to wygląda, a jak narazie to tylko pozdrawiam ;]
Gwiazdka - 17 Sty 2009 12:30
:
UWAGA!
KONCERT W PRUSZKOWIE W DNIU JUTRZEJSZYM TJ 18 STYCZNIA 2009 ZOSTAŁ ODWOŁANY!!!
Koncert odbędzie się w innym terminie.

Agnieszka eF - 17 Sty 2009 12:45
:
to dobrze, że nie pojechałam wczoraj w nocy...
uchhh... :( (((
Gwiazdka - 28 Sty 2009 10:29
:
Koncert odbędzie się 8 lutego o godzinie 16.00
http://www.mok.pruszkow.p...id=172&Itemid=1
Gwiazdka - 09 Lut 2009 06:43
:
Długo oczekiwany koncert, po przygodach i przekładaniu terminu, wreszcie doszedł do skutku...
Wrażeń co niemiara ... ;)
Koncert odbywał się w uroczej salce należącej do kościoła, która bardzo szybko okazała się za ciasna... ;) Pól godziny przed koncertem wszystkie 270 miejsc było zajęte, a ludzie dopiero zaczęli przychodzić!! Prawdziwe pochody nadciągały z każdego kierunku... Młodzi, starzy, z dziećmi na rękach, coraz ciaśniej wypełniali wszelkie przejścia pomiędzy rozstawionymi krzesłami i ławkami. Salka jak gdyby rozciągała się na boki, bo wciąż nadchodzące tłumy parły do przodu... i jakoś znajdowały się kolejne miejsca stojące. 10 minut przed 16.00 gorący apel pani z Ośrodka Kultury - poskładajmy krzesła, jakoś wszyscy wytrzymamy tę godzinę na stojąco - jak na mszy w kościele obok, będzie więcej miejsca, państwo tego nie widzą, tam przed wejściem czekają jeszcze tłumy ludzi... Kolejne dwie setki osób zdołało jeszcze wejść na salę. W wąskim przedsionku spora grupka ludzi, bez szans na dopchanie się bliżej sceny, pozostała w tym miejscu, by choć z daleka ujrzeć Panią Edytę i usłyszeć Jej śpiew. Kolejne grupki - na zewnątrz, wokół dwóch otwartych wejść, zasłuchane stały w deszczu...
Na szczęście scena była dość wysoka, więc widoczna z każdego miejsca sali. Pogasły światła, tłum przycichł - i ciepłe światło punktowca wydobyło z mroku sylwetkę Pani Edyty. Popłynęły w tłum piosenki nastrojowe, liryczne, kabaretowe, nastrojowe... Ludzie mimo niewygody świetnie reagowali na prezentowane utwory, cały przedsionek trząsł się od braw i śmiechu przy piosenkach o kłopotliwym mężu, żywiołowo zaprzeczał tezom, że "to się nie sprzeda, pani Geppert, jamais !!!", ucichł przy "Zamiast"... Atmosfera była wspaniała!! Na bis, przed "Och życie..." Krzyś Herdzin gruchnął ścianą dźwięków jak z organów kościelnych; bardziej to preludium brzmiało jak wstęp do psalmu, niż do żywiołowej piosenki... ;) Kolejne brawa i gorący aplauz rozdarły ciszę... Potem jeszcze "Nie jest źle" "Nic nie muszę" i "Miasteczko Pana Andersena"... Po nim lekka dezorientacja - może zaśpiewa coś jeszcze? To już koniec?? Na pewno? Powiedziała przecież "dobranoc państwu... A może jednak...?? Nie, to już był koniec koncertu. I exodus niekończących się tłumów - tym razem w drugą stronę, do wyjścia... Ach, nie!! Pani Edyta wyszła po chwili odpoczynku podpisywać płyty - więc ... "tłum zafalował i zatańczył jak rozjuszona groźna kobra" przez ciasny przedsionek z powrotem do salki, do długiej kolejki po autograf na świeżo nabytej płycie...

Hmmm, czasem warto zostać "w sieni", widzieć tylko górną część sceny, no i skryte w lekkim mroku twarze naokoło - przejęte, przeżywające to, co się dzieje w głębi sali tak samo mocno, jakby się stało tuż pod sceną... Widzieć ludzi stojących na zewnątrz, w deszczu, zasłuchanych w śpiew, zaglądających ponad głowami do środka, by choć przez chwilę zobaczyć Edytę Geppert na scenie... I te tłumy wędrujące do środka, a potem do wyjścia...
Po koncercie - rzut oka na pustą salkę. Jak to możliwe, aby zmieściły się tutaj takie tłumy...? Szacunkowo - bite 500 osób...
Amazing magic, po prostu!!
I jakie ciekawe nowe doświadczenia ;)

Pozdrawiam wczorajsze Sardynki ;) stłoczone pod sceną, ogłuszone z lekka bliskim sąsiedztwem kolumny ;)
Agnieszka eF - 09 Lut 2009 09:13
:
wielkie dzięki :) )
już co nieco słyszałam o tej małej sali, deszczu i Sardynkach przy głośnikach. ;)
Klaudia - 10 Lut 2009 01:23
:
Ja jako Sardynka, która tuż nad uchem miała głośnik , czułam się całkiem nieźle! A nawet w tym deszczu bym mogła stać ;)
A koncert z pewnością na dłuuuugo zostanie nam w pamięci - nie codziennie zdarza się coś takiego!!
Anonymous - 10 Lut 2009 08:05
:
Na kilku koncertach Pani Edyty w swoim życiu byłam, ale na takim po raz pierwszy.
To nic, że tłum, że ciasno, duszno, że nie widać! Gdy się widzi salę wypchaną po brzegi ludźmi składajacymi krzesełka, by drugie tyle mogło do niej wejść i posłuchać Pani Edyty - serce się raduje. Półtorej godziny na stojąco i prośba o jeszcze, jeszcze, jeszcze!
Wielki podziw i szacunek dla Artystki!