Forum www.egeppert.com

Koncerty - Wrocław, 19 maja 2013

niki - 12 Kwi 2013 11:01
: Temat postu: Wrocław, 19 maja 2013
http://www.impart.art.pl/...1-edyta-geppert
Anna'94 - 08 Maj 2013 12:38
:
Czy może ktoś oprócz mnie wybiera się na ten koncert? Ciekawa trochę jestem, z kim tu rozmawiam. :wink:
Majka - 25 Maj 2013 11:54
:
Minęło już parę dni jednak tamte emocje są wciąż żywe. Było tak pięknie, że nie sposób nie napisać kilku słów, czy nie spróbować przekazać choćby cząstki pozytywnej energii jaka tamtego pogodnego, niedzielnego wieczoru wytworzyła się w wypełnionej po brzegi sali Impartu. Wrocław jest miastem magicznym. Tutaj przed laty wszystko tak szczęśliwie się dla nas zaczęło, a teraz po raz kolejny mam okazję przekonać się, jak gorąco Edyta Geppert jest tu przyjmowana. Za fortepianem Krzysztof Herdzin i koncert rozpoczyna utwór "Rimbaud - Aniele Stróżu Mój". Mądry i niezmiennie aktualny wiersz Jonasza Kofty dzięki sugestywnej interpretacji porusza do głębi. Ileż tu życiowej prawdy - przecież każdy z nas jest inny, wyjątkowy i warto tej swojej odrębności bronić bez względu na cenę. To ważne dla każdego z nas, a zwłaszcza dla artysty. W przypadku Edyty Geppert ten utwór nabiera szczególnej wymowy. Nastrój refleksji przerywa żywiołowe "Moje królestwo", już chyba nikt nie ma wątpliwości, że będzie się działo. Zostajemy zaproszeni do królestwa dobrych słów, mądrych myśli, pięknych snów. Przeplatają się style muzyczne, zmieniają nastroje, w każdej piosence zawarta opowieść o życiu, miłości, cierpieniu, nadziei... o wszystkim, co sercu jest bliskie i drogie. Ludzie słuchają w skupieniu.

Nowością (przynajmniej dla mnie) jest udział w recitalu dwóch pianistów. Po mistrzowskim - pod względem wokalnym i aktorskim, wykonaniu arii "Czekaj no, Higgińszczaku" za fortepianem zasiada znany nam już Tomek Kaczmarek. Na scenie pojawia się liryczna Pani Darling w pieśni "Piotrusiu Panie". Gdzieś z zakamarków dorosłej duszy wyłania się zapomniany, bajkowy świat dzieciństwa. Wykonanie tego utworu pozostawia niesamowite wrażenie. A nasz Piotruś Pan zostaje przy fortepianie przez całą część kabaretową. Znakomita zabawa, ludzie śmieją się do łez... a czas płynie jak szalony. Jeszcze tylko kilka piosenek, tym razem kipiących energią i momentami frywolnych opowieści o naszych ideałach, marzeniach, szarym życiu, odchodzącej młodości, pragnieniu szczęścia. Pięknie się tego słucha lecz niestety w pewnym momencie do uszu dobiega to okrutne CIAO!!!

Ale co tam, nikt nie daje się zwieść jakiemuś tam "ciao", publiczność bierze sprawy w swoje ręce... dosłownie! W międzyczasie na scenie pojawiają się kwiaty; duży bukiet i do drugiej ręki biały koszyczek delikatnych róż. Ludzie nie dają za wygraną, brawa przybierają na sile, więc cóż prośba o bis musi zostać rozpatrzona pozytywnie. Kłopot w tym, że Pan Krzysiu gdzieś się zawieruszył, ale na scenie trzeba sobie radzić w każdej sytuacji! Energiczne machnięcie bukietem w stronę kulis poskutkowało i można śpiewać dalej. Ech, jak takie z pozoru drobne gesty dodają smaczku całości. Choć wiem, że za chwilę będzie już po wszystkim, to żal łagodzi genialne "Kocham cię życie", w tym momencie zachwyt i entuzjazm publiczności osiągają apogeum. Ale czemu tu się dziwić; jaki występ taka reakcja... Gorącą atmosferę nieco wyciszają dwa ostatnie nastrojowe utwory z moją ukochaną "Sentymentu mgłą", która tradycyjnie zjawia się na sam koniec, by z właściwym sobie wdziękiem pożegnać publiczność.

Recital trwał krótką chwilę, ale Edycie Geppert wystarczyła ona by wzruszyć, rozbawić, wstrząsnąć i pobudzić do refleksji. Ale przecież taka jest właśnie rola prawdziwej sztuki; nie tyle odpowiedzieć na pytanie, co je zadać by skłonić widza do poszukiwania własnych odpowiedzi. No cóż będzie nad czym myśleć... do następnego recitalu.

Z pozdrowieniami Majka :smile:
Paweł Gabriel - 27 Maj 2013 06:42
:
Pani Majko,
Wielkie dzięki za ten wpis. „Rimbaud” na początek, mocna „rzecz”. Uwielbiam dramaturgię stworzoną przez Edytę Geppert przy okazji interpretacji tego teksu. Zazdroszczę „Piotrusiu Panie”, na żywo nigdy go nie słyszałem, a także dwóch pianistów (tu małe pytanko do bywalców: czy zdarzył się już taki przypadek?)
Pozdrawiam prawie wakacyjnie.
KataK69 - 31 Maj 2013 04:40
:
Piękna,niezwykle sugestywna relacja.
Dziękuję!
K.